Kategorie: Wszystkie | MS Reaktywacja | MS.1.0 | MotoSyberia movie | Movie | Music
RSS
środa, 29 lipca 2009
apiat magadan
hail satan znowu w magadanie; szatan zneca sie nad nami bardziej psychicznie niz fizycznie; udalo nam sie w bardzo kombinowany sposob dojechac do rzeki Studionnaja 60km od Najaczan (przed Evenskiem); generalnie jak jest lad to da sie jechac na moto; tylko ze ladu jest ocien mala; do Galimnyj normalna droga; do Merengi easy off ala droga kosci; jedna rzeke na balonach musielismy zrobic; potem rzeka Wiliga i drogi nietu; mozna by to tylko splynac ale zalapalismy sie na kamaza; brzeg: w paru miejscach mozna jechac po plazy ale musi byc odpowiedni odplyw na ktory czekalismy tydzien; probowalismy 2 razy plywakami cypel oplynac ale w tych miejscach morze ma najwiekszego powera i rozbilby sprzety o skaly; w 99% brzeg to kilkudzisiecio metrowe klify; tam gdzie jezdza wizdochody da sie jechac (do Evenska); tkzw droga po stalbach, czyli stara linia telefoniczna; wiezdochody jezdza jeszcze dalej do Paren; problemem sa rzeki; w tym momencie wszystkie pelne; im glebsza i spokojniesza tym latwiej na balonach; Studionnaja to rzeka o glebokosci 1m kamienisty white water i nie bylo jak przeciagnac katow z plywakami, a nic tam juz nie jezdzi; i takie rzeki co 4km; caly olej 6L oleju poszlo juz na odratowanie mojego kata po nurkowaniu w Szerokiej; wiec postanowilismy zrobic odwrot; tereny sa niesamowite; ludzie jeszcze bardziej niesamowici; trasa dolem idealna do zrobienia w okresie letnim z plecakiem + maly raft + pies (klonu, co ty na to?:); wiecej traumatycznych szczegolow po powrocie; teraz plan B czyli chcemy z Mirkiem dojechac do Kolymy, znalezc jakas barke i zaatakowac Czukotke od polnocy (od Jakucji); nie mozemy znalezc zadnych optymistycznych info o barkach na kolymie; zero odzewu od ekipy niebieskich, wiec dowiemy sie na miejscu; pozdrowienia z wyjatkowo slonecznego i optymistycznego dzisiaj Magadanu; i gorace ociekajace smola pozdrowienia dla piekielnej zdziry; mac
08:13, lordmaciek
Link Komentarze (3) »
niedziela, 19 lipca 2009
W pułapce

Hejka tutaj Shu,

Jak mogliście przeczytać na ADV Riderze chłopakom udało się przed paroma dniami dotrzec do morza Ochockiego z pomoca przyjaznego rybaka i jego Kamaza. Próbując kontynuować jazdę natrafili na wysoki klif z jednej strony i spore fale z drugiej. Nie obyło się więc bez awarii KTM'ów. 


Po udanej reanimacji maszyn dotarli do miejscowosci Tavatum, jednak dalsza droga okazala sie totalnie nieprzejezdna.


Chłopcy postanowili więc wrócic do morza i stamad ruszyc na północ. Ponoć dużo misiów spotykaja po drodze. 


Mocno zaciskamy kciuki za bezpieczny powrót naszych bohaterów. 

Pozdrawiam 
Shu
14:02, lordmaciek
Link Komentarze (4) »
środa, 08 lipca 2009
Omsukczan

Ave S.

A niech ich szlag jasny trafi, krew nagła zaleje, pioruny siarczyste ogniste.....



....dotarli do Omsukczan....ale bez obaw moi mili, już ja się postaram im popsuć szyki.
Prawdziwy offffff dopiero się zaczyna.

Niech zło będzie z Wami
Sam Szatan
10:44, lordmaciek
Link Komentarze (4) »
niedziela, 05 lipca 2009
Eksplodujace musy

Ave,

Tu Sam Szatan. Przejąłem kontrolę nad Motosyberią na czas, gdy chłopaki są poza zasięgiem piekielnej sieci. 

Muszę nieskromnie przyznać, że od początku wyprawy staram się pokrzyżować im plany. Póki co z różnym skutkiem. Po nieudanej próbie powstrzymania ich na granicy z Rosją (cyrograf z celnikami - zawsze kilka duszyczek więcej;) postanowiłem lekko naczadzić na lotnisku, sprytnie podwajając opłatę za przelot motocykli. Niestety, nawet 13 godzinne przebywanie na lotnisku o chlebie i wodzie nie zniechęciło Motosyberian (bo to chyba kolesie nie z tej planety) i w końcu udało im się dotrzeć do Magadanu. Jednak te wszystkie podniebne kwestie to nie moje klimaty sssssssssssss......


Przez parę dni pobytu chłopaków w Magadanie siedziałem i rozmyślałem jak tu im skutecznie popsuć drogę do Omsukczanu. Po naradzie z lokalnymi demonami atrakcje typu trzęsienie ziemi lub inny kataklizm zostały wykluczone ze względu na dużą szkodliwość społeczną czynu (jednak im więcej złych ludzi na świecie tym lepiej). Poza tym wolę działać dyskretnie ze względu na wrodzoną skromność. 


Gdy już straciłem wszelkie nadzieje na znalezienie wyjątkowo parszywej zasadzki z pomocą przyszła mi pewna czarownica. Otóż kobieta ta miała w przeszłości męża motocyklistę, który wyjątkowo jej podpadł. W ramach zemsty na bikerach zaproponowała więc doskonałe rozwiązanie. Takim sposobem po pokonaniu 300 km od Magadanu w motocyklach chłopaków EKSPLODOWAŁY musy, dzięki czemu musieli się wrócić do punktu wyjścia z pomocą Kamaza. 

Niestety wieść niesie, że planują jutro ruszyć ponownie. Tym razem na oponach ze standardowymi dętkami. 



A ja tylko zacieram raciczki, bo wiem jak łatwo jest złapać gumę hohohohoho....

Do zrobaczenia, kolejna wścibska relacja już wkrótce.

Pozdro 666
Sam Szatan
14:09, lordmaciek
Link Komentarze (2) »
środa, 01 lipca 2009
moskwa
witojcie gorole

przyjechali my do moswky; ciezko byla oj ciezko;
na granica grzsio sie chowol w paka i celnik zapytol miro gdzie winieto;
jo zrobil zdziwiono mino bo winieto nieto i grzesio schowany na pako;



grzesio z kontrabando nielegalno granico przekroczyl; ach ach bylo adrenalino;
Po 12h przykroczyli my granico i do moskwy dojechalo;
motocykle spakowalo i zawalo dostalo kaj siergiej ceno podol; tera my bankruty i kartoszki w magadanie zbierac bedziem;



na samolot jedziemy a wojtkowi BARDZO DZIEKUJEMY



slozok

11:31, lordmaciek
Link Komentarze (2) »