Kategorie: Wszystkie | MS Reaktywacja | MS.1.0 | MotoSyberia movie | Movie | Music
RSS
poniedziałek, 30 lipca 2007
Kirgistan

Salam Allej Kum,

(new foty -> 19)

Wczoraj w nocy dojechalismy do Kazachstanu - Almaty. A w Kirgistanie w skrocie bylo tak:

Po pizzy w Osh troche sie rozleniwilismy, wiec zostalismy jeszcze jeden dzien dluzej.

osh

Next day Osh mocno nas trzymalo ale jakos udalo sie wydostac. Kierunek jezioro Issyk-Kul przez gory.

gory1

Bylo piknie. Widoki jakies takie nierealne - jakbysmy jezdzili po makiecie. 

chmura

Chmora na gorze okazala sie jednak baaarrrdzo realna. Jak w nia wjechalismy to zrobila sie akcja mokre gacie, potem zaczal sypac grad i akcja zmarzniete gacie.

gory2

Na pelnej k. dojechalismy do wiochy Kazarman i tam zregenerowalismy i wysuszylismy.

suszenie

Next day pikne gory cd.

gorycd

gorycd2

.. i dojechalismy do jeziora Song-Kul, zdies piknik.

piknik

i go! Jade jakies 90km/h i nagle widze przed soba niezla dziurke. Dodalem gazu i jakos przelecialem. Staje i macham chlopakom, zeby sie zatrzymali. Zwolnili ale nie bardzo kumaja o co mi chodzi. Miras jedzie za wolno zeby przeskoczyc, ale za szybko zeby stanac i zalicza dziure.

dziura1

Zaczelismy bardzie uwazac i dobrze bo next dziura byla juz konkretna.

dziura2

Potem Safran rozpoczal swoja przygode z dziurami (in de dentkas).

dentka

.. i noca docieramy do Kochkor. Nastepnego dnia jezioro Issyk-Kul.

isykkul

... potem pyszna wedzona (kopciona) ryba ktorej szukamy od Armenii...

ryba

... spotykamy duza ekipe z PL w jeepach jadaca w Pamir...

jeep

... i wjezdzamy do Kazachstanu. Piekny asfalt i w koncu super paliwo (no mocz inside) wiec KTMy pieknie zasuwaja w kierunku Almaty. Gubimy sie i klocimy. W Almaty do 1 w nocy szukamy jakiejs gostinicy w rozsadnej cenie ale nietu. W koncu wynajmujemy jakies mieszkanie na 3 dni. Dzisiaj odebralismy opony (big thx dla firmy folding space za odebranie opon) i paczke z olejami/filtrami (big thx dla kilometra za przytarganie tego z PL by jeep). Jutro robimy przeglad bajkow, bania i pojutrze ruszamy na polnoc.

pozdro

general maczek

20:04, lordmaciek
Link Komentarze (7) »
czwartek, 26 lipca 2007
Tadzykistan

Salam!

(nowe foty, galeria 17 i 18)


Jestesmy juzw Kirgistanie/Osh. Mamy za soba wiele wzlotow i upadkow po Tadzykistanie. A bylo tak:

Z Samarkandy ruszylismy do Tadzykistanu. Fajna droga przez gory ...

dojeziora

i w koncu odnalezlismy upragnione zimno w gorskim jeziorku.

jezioro1

Jazda do stolicy. Pozalatwialismy tam rozne papiery, bumaszki, pieczatki i jazda w Pamir. Znowu zatesknilismy sie za cieplem wiec zaliczamy gorace zrodla.

Jestesmy coraz wyzej i wyzej, a benzyna jest masakrycznie beznadziejna. Wszystkie bajki zdychaja, a moj ma wyjatkowy kryzys. Znowu dojezdzamy do goracych zrodel. Ze stresu wracaja mi wszystkie gastrolik problems. Robie przeglad moto - zawory ok. Do gaznika boje sie zagladac, bo to dla mnie wyzsza szkola jazdy i nawet nie mam gdzie porzadnie umyc moto. Ledwo dyszac i zipiac jedziemy dalej.

Na jednym z chekpoitnow mowia nam ze drogi nie ma. Costam sie zawalilo i przez kilka dni trasa bedzie nieprzejezdna. Stracilibysmy caly pamir wiec ryzykujemy i jedziemy dalej. No i rzeczywiscie drogi nie ma:

drogi nie ma

Ale kiedy dojezdzamy wlasnie koncza robic prowizoryczny objazd. Jako pierwsi mamy okazje go przetestowac. Jade pierwszy, przejezdzam kawalek zawalonej drogi, ale po drugiej stronie jest mega korek (samochody z ostatnich 2 dni czekaja). Przeciskam sie od strony rzeki, nagle brakuje mi gruntu pod noga i gleba w kierunku rzeki. Na szczescie jakos udaje sie z tego wyjsc na sucho. Adrenalina jest i widowisko tez jest.

Jedziemy super trasa wzdluz granicy Tadzycko - Awganskiej.

czolg

Uwaga na miny.

miny

WELCOME TO AWGANISTAN!

welcome to awganistan

Mega trasa...

pamir

... i wiczorem rozbijamy sie na 4000 mnp, przy chacie z tubylcami. Idziemy sie bratac, dostajemy chleb, maslo, kefir, zupe.

namiot4000

tubylcy

Nastepnego dnia ruszamy, robie 100m i koniec. Moto nawet nie chce palic na luzie. Przez glowe przechodzi mi mysl lawetowania - fuuuj! Wyjmuje taka gumowa oslone zeby wiecej powietrza do silnika wchodzilo. Kupa. Gaznik - lookam do instrukcji, w rozdziale o gazniku pisza jak spuscic z niego wache. Done. Jeszcze zatykamy wlot powietrza przy wlaczonym silniku, co teoretycznie moze spowodowac wyssanie badziewia z gaznika. Huraaaa! Moj KTM is alife. Udaje mi sie nawet wyciagnac 100km/h na wysokosci 4300mnp. Wesola malpa!

Super trasa dojezdzamy do Murgap. Idziemy cos zjesc. Moto niby widac przez okno, ale kiedy wychodzimy nie ma mojego GPSa. Durnowaty nie zdjalem go. Milionludzi stoi naokolo. Mowie wszystkim ze daje 20$ za info gdzie to jest, kto, gdzie, jak itp.

nogps

Wiocha jest w polowie zamieszkana przez Tadzykow i w polowie przez Kirgizow. Generalnie wszyscy zastanawiaja sie czy zwinal to Tadzyk, czy Kirgiz. Jakis dzieciak twierdzi ze wie gdzie mieszak zlodziej. Zasuwam z nim 10km w pelnym rynsztunku zeby na koncu dowiedziec sie ze cos mu sie pomylilo. Potem jazda z policja. Godziny leca i nic. Bardzo smutna malpa :( Moj ulubiony gadzet, wszystkie mapy, waypointy.

Policja mowi ze nic z tego. Chca spisac jakis protokol. Chcemy juz spadac, ale nagle pojawia sie jakis dzieciak. Mowi ze kupil taki mobilnyj od kogostam. Huraaaa! Wesola malpa!

gps

Uciekamy. Safran zle sie czuje, ja jestem psychicznie wykonczony, wiec zaraz za miastem sie robijamy.

mirek

..jedziemy dalej...

cd

... i tego dnia wjezdzamy na 4655mnp. Hapaaa!!

hapaa

4655

... i zaliczam kapiel w pieknym jeziorku na wysokosci 4000 mnp z widokiem na pik lenina.

kul

Mamy tez krotkie enduroniepenia.

bloto

... i wjezdzamy do Kirgizji. Jazda w dol. Motocykle zaczynaja w miare normalnie jechac, chociaz paliwo ciagle kaszana.

Na powitanie pijany Kirgiz w Audi 100 3 razy probuje rozjechac mirka.

Wieczorem docieramy do Osh.

pozdro

mac


07:05, lordmaciek
Link Komentarze (12) »
wtorek, 17 lipca 2007
Uzbekistan - Samarkanda

Helo,

Jestesmy w Samarkandzie. A bylo tak:

(nowe foty: FOTY -> 15_turkmenistan i 16_uzbekistan)

Maciek aka General Maczek aka Magic:

W Baku posiedzielismy kilka dni. Jeden dzien spedzilismy nad bajkami: wymiana oleju, filtrow i regulacja zaworow. Robilismy to w pelnym sloncu, 45 stopni w cieniu. Mozg mi sie zagotowal i szukanie T.D.C szlo mi jakos mega opornie. W koncu Safran wykumal o co chodzi.

zawory1

Zaczelismy rano, skoczylismy juz w nocy. Pomagaly nam 3 (seksowne) kociaki.

zawory2

Od poniedzialku mielismy wazna wize do Turkmenistanu (tranzyt 5 dni), wiec w niedziele rano pojechalismy na prom. Wszystko szlo o dziwo bardzo gladko. Bilet tu, bilet na moto tam, celnicy OK, pogranicznicy OK i jestesmy na promie.

prom1

Teoretycznie powinnismy dotrzec do Turkmenbashi w momencie kiedy zaczyna nam sie wiza. Wczesniej nie chcieli nas wpuscic na prom. Ale okazalo sie ze na morzu Kaspijskim jest sztorm (fale wielkosci 5 cm), wiec wyplynelismy tylko na rede. Tam czekalismy do rana.

prom2

Nastepnego dnia wyplynelismy i doplynelismy do Turkmenistanu wieczorem. Znowu na rede - tym razem port jest zamkniety. Wegetacja bez szalu - o chlebie i wodzie.

prom4

Na promie poznalismy kilku Turkmenow. Wszyscy zgodnie mowili, ze Turkmenistan to raj na ziemi, gaz, prad i benzyna za darmo, piekna nowoczesna stolica, a ex prezydent Turkmenbashi byl najwspanialszym, najgelnialnieszym, najcudowniejszy wladca i krolem. Prezydent jest autorem ksiazki Ruknama - opisuje w niej cala historie Turkmenistanu, co jest dobre i co jest zle. Ksiazka jest obowiazkowa lektura, urzednicy musza przechodzic egzeminy ze znajomosci ksiazki. W kazdym pokoju, biurze jest oltarzyk z fota prezydenta i ksiazka. Oficjalnie wreczyli nam kopie jego innej ksiazki - tomik poezji.

turkmenbashi

Rano dla odmiany okazalo sie ze jest sztorm i wplynelismy dopiero wieczorem.

prom5

Skomplikowana i kosztowna odprawa i w srodku nocy jestesmy w Turkmenistanie.

Wyobrazcie sobie taki kraj gdzie 1litr wachy kosztuje 1$. Niezle ale bez rewelki. To lepiej, 1$ = 10 L wachy - to by bylo juz bardzo fajnie. Albo 1$ za caly zbiornik w Adventurze (26L) - wawaweewa! W Turkmenistanie za 1$ dostajemy 60 L - hapaaaa!!!

Jestesmy 2 dni w plecy z wiza, wiec musimy przycisnac. Jedziemy do Kov-Ata - podziemne gorace jezioro.

kovata

Wzdluz drogi wszedzie foty prezydenta, a zamiast znakow dorgowych cytaty z Ruknamy.

droga

... dojezdzamy do stolicy i mamy bardzo fajny hunger in africa i city by night. Turkmenbashi wyzywal swoje urbanistyczne zapedy i cale miasto przebudowal (Turkmenistan ma ocien ocien ocien mnoga ropy i gazu).

ashgabat1

A w samym srodku stolicy postawil zloty pomnik samego siebie. Niby wiocha, ale kolo mial fantazje. Powoli potrety Turkemnbashy zamieniane sa na portrety nowego prezydenta.

ashgabat2

..zwiedzanie, targ i jedziemy na polnoc przez pustynie Karakum do Darvazy.

darvaza

Na srodku pustyni jest tam plonaca dziura. 70 lat temu wydobywali tu gaz. Wszystko sie w pewnym momencie zawalilo (z setka ludzi) i ktos to podpalil.

Troche zbladzilismy z wlasciwego szlaku, mielismy kilka wydm do przejscia (we got a men down!) i wlasciwie sie zgubilismy. Zrobila sie jednak noc i gdzies tam na horyzoncie widac bylo juz dziure.

dziura1

... no i dojechalismy. Wawaweeeewaaa! Tego dnia na moim liczniku pojawila sie liczba 6666.

dziura2

W nocy odwiedzli nas budowniczowie drogi na Catepilarze z flacha.

catapilar

Rano mialem gastrolic problem from both sides z ktorym walcze do dzis.

gastrolic problem

... jazda na gore i udalo nam sie opuscic Turkmenistan just on time

Safran aka Marcel aka Martin Monastyr:

Uzbekistan:

W piatek 13 konczy sie nam juz niestety wiza Turmenska, wiec jedziemy do granicy w Konye-Urgench. Na jednym z ostanich posterunkow milicji przypadkiem dowiadujemy sie, ze granica z Uzbekistanem czynna jest tylko do 18, wiec przyspieszamy. Okazuje sie, ze przeraczanie granicy tuz przed jej zamknieciem to dobra metoda na biurokracje - obie granice zajmuja nam mniej niz 1 godzine. Gdzies przed 19 jestesmy wiec w Uzbekistanie. Obieramy kierunek na pierwsze wieksze miasto - Nukus. Hotel za 10$ od osoby ze sniadaniem, rano zwiedzamy muzeum ocalalem sztuki radzieckich artystow, ktorzy nie poddali sie rezimowi. Byl tam nawet jakis Sofronow... Muzem to w sumie taki rarytaz - wladza nigdy jakos nie dowiedziala sie, ze istnialo.

Wyjezdzamy do starego miasta Khiwa (Hiwa) - jakies 200 km calkiem dobra droga, po ktorej porusza sie masa Daewoo - Tico, Matiz, Nexia i taki ciekawy wynalazek Damaz (waskie 6 osobowe auto, 3 rzedy po dwa siedzienia), ktore najczesniej pelni role busika. Jezdzi tez troche starych lad, ale innych aut brak - dowiadujemy sie pozniej, ze rzad wprowadzil dosc solidne cla i stad ten monopol.

tico1

Do Khiwy docieramy wieczorem, znajdujemy hotelik za taka sama cene jak w Nukus, i sprawdzamy dalej co warte jest to miasto. Od strony historyczno-architektonicznej bardzo dobrze - mury otaczajace meczety, madrasy, minarety i domy - wszystko zachowane w oryginalnej formie. Od strony rozrywkowej fatalnie - nic sie nie dzieje. Skansen bez ludzi. Ide do fryzjera.

fryc
W niedziele przenosimy sie do Bukhary - najbadziej swiete miasto Uzbekistanu. W Khivy do Bukhary mamy jakies 450km, po drodzie nie mozemy znalesc zadnej stacji benzynowej, ktora ma benzyne bardziej oktanowa niz 80. 100 km przed celem mamy juz malo paliwa, wiec dobieramy z karnistrow w przydroznej knajpie. Nie jest jednak dobrze, bo w motorze Macka zaczynaja bardzo glosno pracowac zawory. Zatrzymujemy sie na szybka inspekcje - dolanie octaneboostera nic nie daje. Pojawia sie jak zwykle grupka ludzi, ktorzy mowia, ze to pewnie benzyna, bo miejsce z ktorego ja bralismy do najpewniejszych nie nalezy. Oferuja ze przywiaza nam dobra 80'tke.

ludzie

Po zlaniu zlej i nalaniu dobrej wszystko zaczelo dzialac normalnie i kolo 20 jestesmy w Bukharze.

Spotykamy tam 2 Polakow, ktorzy przyjechali montowac jakas maszyne do robienia lodow (:-)). Idziemy na city by night. 

essen

W jednej z knajp o godz 11 wpdada milicja w liczbie 5 panow, i powiedziala grzecznie ze impreza zakonczona :-). Podobno u nich to standard. Jak jest duzo ludzi, to wlasciciel moze ich zasponsorowac i wtedy impreza trwa dalej. Wtedy byly pustki i wlascielowi nie opylalo sie placic haraczu.

Rano sekcja kulturalna - styl niemal identyczny jak w Khiva, tylko rozsiane po nieco wiekszym obszarze. No i troche wieksze.

bukhara


Ruszamy do Samarkandy. Znowu nie udaje sie nam znalesc benzyny lepszej niz 80. Po drodze wymieniamy sie uprzejmosciami z mieszkancami wioski MirBazar, ktorzy koniecznie chcieli, abysmy ich zapamietali z calej naszej trasy.

ludzie2

Okolo 18 jestesmy na miejscu. Samarkand to jeszcze wieksze miasto - prawie pol miliona ludzi. Spedzamy tu dwie noce, bo wiza Tadzycka rozpoczyna sie dopiero 18 lipca. Kolacja w bardzo fajnej restauracji, szisza, szaszlyk, wino. Dzisiaj zwiedzalismy Registran - glowna atrakcja Samarkandy - medressa, meczet - wszystko w jednym miejscu. Bardzo ladne.

samarkanda

Jutro jedziemy do Duszanbe, a potem na 10 dni damy sobie spokoj z cywilizacja.

17:18, lordmaciek
Link Komentarze (12) »
piątek, 13 lipca 2007
turkmen uzbek sms
turkmen.super! Trasa turkmenbashi, gorace podz.jezioro, pojechana stolica ashgabat, piekielna plonaca dziura. 45 stopni. Juz w uzbek._
17:58, lordmaciek
Link Komentarze (4) »
czwartek, 05 lipca 2007
Azerbejdzan - Baku baku

Pozdrowienia z baku baku podaj do chlopakow,

No wiec bylo tak:

Safran w koncu wstal i z prehistorycznego krawego maczo przeistoczyl sie w sekcje kulturalna Martin-Monastyr, wiec jadac w kierunku stolicy pozwiedzalismy troche.

zwiedzanie

Przy jednym z monastyrow poznalismy kolesia ktory 4 lata temu przeporowadzil sie z francji i zalorzyl restauracje w yerewaniu; Sam jezdzil kiedys duzym KTMem, wiec moglismy u niego spac i jesc genialne szaszlyki.

Miras przeistoczyl sie w Helmuta-Kisiela ...

helmut

... i ruszylismy na Yerwean by night. Miasto bardzo wypasione:

yerewan

Next day Martin-Monastyr zarzadzil zwiedzanie paru miejsc, miedzy innymi bardzo fajny klasztor w skalach:

klasztor

... a sekcja enduro nie penia zarzadzila przejazd "na skroty" przez gory. Lokalesi powiedzieli ze: nie nada, czietyrie metra sniegu, Panie! Na poczatku bylo troche gleb, ale pozniej sie rozkrecilo i bylo bosko!

enp 1

... za jednym pagorkiem spotkalismy 4 kolesi na koniach, jeden w bialym dresie z fredzlami i kapeluszu. Na nasz widok wszystkie konie z jezdzcami przybraly pozycje zorro i w galop za nami.

Rozbilismy sie na wys 2800m.

enp 2

Nastepnego dnia cd boskiej jazdy w gore:

enp 4

... i dojechalismy na 3270mnp:

enp5

Zjazd do jez. Sevan i rundka dookola w poszukiwaniu upragnionej ryby, ktora skoczyla sie kebabem i ulewa totalna (=majtki mokre).

sevan

I w Gruzji i w Armenii wzdluz drogi jest mnostwo opuszczonych budynkow, fabryk, hoteli - idealnych na biwak. Tym razem wybralismy stara oczyszalnie sciekow - prawie sie juz zainstalowalismy, kiedy w jednej z dziur znalezlismy 4 martwe basiki i 30 kondomow. Ucieklismy dalej i zainstalowalismy sie na polance zaminowanej swiezymi krowimi plackami. Wszyscy wdepnelismy, motocykl Helmuta Kisiela przewrocil sie niefortunnie (hendbar prot out, szybka w goglach out) i znowu lunelo.

nocleg w kupach

Nastepnego dnia zostawilismy krowkom smecte i pojechalismy super trasa przez Kaukaz - niesamowity klimat: mroczne gory i mega industrialne miasteczka:

kaukaz industrial

Martin-Monastyr ciagle aktywny, ale jakos udalo sie przejechac granice Armenia/Gruzja (no problem) i dojechalismy do Tibilisi.

tibilisi

To mamuska gruzja: z mieczem dla wrogow i winem dla motosyberii:

tibilisi

Porzegnalne "hunger in africa" z Wojtem:( Next day wojt kierunek Turcja, a my kierunek Azerbejdzan. Na granicy dowiedzielismy sie ze na motocykle dostaniemy tylko 3 dniowy tranzyt, wiec mielismy 7 godzin wegetacji ...

ss

... i przekroczylismy granice o 24:00. Nocleg w kszakach w mega deszczu. Duze starty u Safrana: namiot polamalsia i wszystkie dokumenty wyprane.

Ciecie przez Azerbejdzan. Wjazd do Baku - mega industrial. Rafinerie, rury, rurki, statki, wszystko jest mokre, plonie i pachnie olejem.

baku

Kilka dni posiedzimy w Baku, zwiedzanie, hunger in africa, bajki trzeba troche dopiescic (olej, filtry) i powalczyc zeby dostac sie na prom do Turkmenistanu.

Z traumatycznych przezyc to w pewnym momencie padly mi wszystkie gadzety. Radio nie przezylo ulewy w kutasi, a obudowa rozczelnila sie w goracych zrodlach w abastumani i zalalo kamere. Po kilku dniach suszenie na sloncu radio i kamera w pelni odzyly, a elektronike w obudowie naprawil kolo w Jerwanie. Good:)

Tatko widziales piekna ciezarowke Chevron? Komora mi ciagle nie dziala, wiec no contact. Biz for P.Z.ann and all swines!

More photo w FOTO->14_baku

pozdro!

mac

15:23, lordmaciek
Link Komentarze (14) »
wtorek, 03 lipca 2007
gruzja tibilisi sms
trasa=armenia yerevan, garni, max enduro do kamo, round jez sevan, gruzja tibilisi. Wojt go home. Motos go azerb. Poz_
07:23, lordmaciek
Link Komentarze (7) »