Dzień 3 to z reguły taki przesiewacz, kto go przejedzie, dojedzie do mety. Naturalizowani Afgańczycy z polskimi paszportami w 4/5 pojawili się na mecie. Nie dotrwał Piotr Paweł, który zmógł się na CheckPoincie numer 3, reszta dzielnie jedzie dalej.
Pogoda jak to nieprzystało na Romaniacs zbyt ładna, żadnego deszczu, słońce, bez sensu po prostu.
Źle chyba nie jest. Oczywiście za wcześnie na wyniki, ale jak donosi nasz korespondent pierwsi zawodnicy z klasy hobby są już na mecie - zajęło im to około 4 godzin. Ciekawe jak się to ma do wczorajszych deklaracji organizatorów "Hobby riders "will need the full 10 hours". Zreflektowali się dopiero dzisiaj, jak okazało się że nie jest wcale tak cieżko i dodali ""We need to make it harder tomorrow". Zobaczymy.
W sieci pojawiło się nowe logo rajdziku. Jak je oceniacie?
Dzisiaj w coca-cola romaniacs nieco trudniej niż wczoraj. Do mety w hobby class dojechało o czasie 47 zawodników, w tym Mac na 34 pozycji. Nie jedzie już aż 4 (czterech) zawodników!
Piotr W 57, ale chłop dostał karę czasową - pewnie właśnie za przekroczenie czasu. Tylko co powie na to śp Osama?
Rewelacyjnie pojechał kolega (choć nie mój) Kubarski, był 6.
W klasie fachowców Spira 18, drugi Maciej 17.
Fotki w pełni oddają trudy dzisiejszego dnia:
Niebezpieczna przeprawa przez rzekę:
Stromy podjazd
A pamiętacie motokarpaty? Już nie powiem kto i na czym ...
Z małym opóźnieniem przypomina się wam Safran, który ma tą zajebistą robotę że zamiast tarzać się w błocie i męczyć na podjazdach i zjazdach siedzi sobie w pracy i udaje redaktora. (Niestety w tym roku mam inną pracę, więc pewnie będzie cieżko z updejtami w trakcie dnia, ale będę się starać)
Dzień pierwszy o dziwo nie był trudny, jak to zwykło bywać na romaniacs, nawet nie padał deszcz, więc nie wiem o co chodzi. U hobbystów tylko 4 osoby przekroczyły dozwolony czas przejazdu (w zeszłym roku chyba nikt nie dojechał). Może to nie ten rajd?
Fani sieci społecznościowych pewnie już wiedzą, że brodacze z bliskiego wschodu w komplecie pojawili się na mecie, Piotr Paweł W aka Pawfilm aka "określenie które go wkurza" też dojechał. W generalce po pierwszym dniu Mac jest 36 a Walasek 58. Spira w Expertach na 21.
Zobaczcie sobie filmik (proponuje od razu przewinąć do połowy, wcześniej nic nie ma):
dzisiaj rano mielismy kfalifikacje do prologu; z pierwszego przejazdu bylem mega zadowolony; opony mi jakos nie poszly i zawislem ale reszta fajnie; za to w drugim przejezdzie zaliczylem glebe na tych wiszacych dziwnych oponach; zabralo mi kiere i ostro przyziemilem, straty w moto i konczynach;
89 zwany rowniez 69 zfisksowal bajka, mam tez fajna opone enduro w prezencie od spiry za friko super koles normalnie;) reszta mam nadzieje ze sie szybko pozrasta;
reszta mujahedinow git; spira super pojechal technicznie i taktycznie, mujahedin z bielska tez git, pafnucy walczy, ale jutro sie wszystko dopiero zaczyna;
caly dzien lalo wiec mialem wizje powtorki z zeszlego roku, ale podobno tam gdzie jutro jedziemy bylo sucho;
live tracking niby jest na stronie, ale w zeszlym roku to chyba nie banglalo za bardzo:
W narkotycznych oparach wzdec dotarlsmy dzisiaj do Sibiu. Czekala tu juz Spirowa rodzinka z miejscem dla nas. Pozalatwialismy co trzeba i poszlismy ogladac prolog. Wygladal jak zwykle strasznie strasznie, strach sie bac.
Wieczorem trening. Udalo mi sie dojechac do przedostatniej przeszkody w miare plynnie, ale na koniec kamieni zaliczylem glebe. Poszedl mi tylni hamulec. Potem jest jeszcze taki fajny wjazd na kontener z zeskokiem, ale to juz w prologu przetestuje.
Nawet nie zdonżylem zjesc konserwy z indyka a 89 juz mi zlikwidowal wszystkie szkody, a wczesniej jeszcze uwiecznil moja glebe:
Allahu Agbar, zaraz rusza wszystkożerny bus kierunek Chorzów. Cel na dzisiaj: 9 bigmaków, 9 podwójnych frytek z majonezem, 9 large coke. Allah jest wielki.
Z okazji wiekopomnych wyborów w Sudanie, MotoAfryka życzy powodzenia i wsiewo dobrowo wspaniałym mieszkańcom tego kraju oraz prezentiren mały sudański flashbak z MotoAfryki:
W zeszłym roku miałem std 60csx na mocowaniu z touratecha, ale to nie był dobry pomysł. Jedna 60ka kompletnie się rozpadła, druga mi padła - przez co 2 dni bez nawigacji jechałem no i sporo w plecy z 60ka. Lepiej jest mieć dwa, małe mega proste gps-y (bez mapy) - wystarczy najprostrzy model na jaki można wgrać tracka. Jeszcze nie miałem tego w ręku ale chyba spróbujemy foretrexa 301 i dwa takie na osłone kierownicy (gąbkę) załorzyć.